Światowe rynki załamują się, a ceny ropy szybują w górę po rosyjskim ataku na Ukrainę

Rynki amerykańskie otrząsnęły się na otwarciu, a wszystkie trzy główne indeksy znalazły się w obszarze korekty. Krótko po otwarciu dzwonka średnia przemysłowa Dow Jones spadła o prawie 750 punktów, czyli 2,25 procent. S&P 500 spadł o 2,3 proc. Zaawansowany technologicznie Nasdaq spadł o 2,5 procent, przechodząc w bessę, definiowaną jako spadek o 20 procent lub więcej od ostatniego szczytu.

Dan Ives, dyrektor zarządzający Wedbush Securities, powiedział, że firmy z branży technologicznej prawdopodobnie odczują „znaczny ból”, ponieważ eskalujące napięcia skłaniają inwestorów do szukania bezpieczniejszych aktywów.

„Środowisko wyłączenia ryzyka, które obowiązywało do tej pory w 2022 r., zostanie teraz znacznie pogorszone”, powiedział Ives w komentarzach przesłanych w czwartek do The Post, zauważając, że szkody będą „trudne do wchłonięcia dla już poszkodowanych inwestorów technologicznych”.

Chociaż rosyjska inwazja dopiero się zaczyna, czwartkowe sygnały – w tym strajki na Ukrainie – sugerowały zakrojoną na szeroką skalę ofensywę wojskową, która wywołałaby głębokie sankcje ze strony Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej, szkodząc nie tylko rosyjskiej gospodarce, ale całemu światu. Konsumenci na całym świecie już teraz borykają się z powszechnymi podwyżkami cen związanymi z szalejącą inflacją i niespokojnymi rynkami energii, a teraz bóle mogą się nasilić.

Rosja jest dominującym eksporterem gazu ziemnego i ropy naftowej, zwłaszcza do Europy, a część jej dostaw tranzytuje rurociągiem przez Ukrainę. Cena ropy Brent, globalnego benchmarku, wzrosła o 7,9 procent do prawie 101,50 dolarów za baryłkę – po raz pierwszy od 2014 roku w liczbie trzycyfrowej – podczas gdy cena ropy w USA wzrosła o 8,3 procent do 99,70 dolarów.

Średnia krajowa za galon benzyny w czwartek wyniosła 3,54 USD według AAA, w porównaniu z 3,33 USD zaledwie miesiąc temu. Rok temu, gdy pandemia nadal mocno spłaszczyła popyt, średnia krajowa wynosiła zaledwie 2,66 USD.

READ  Nathan Chen relacjonuje krótkie przedstawienie na temat American Native | Łyżwiarstwo numerowe

Wzorcowe ceny aluminium, niklu, pszenicy i kukurydzy (pozostały eksport z Rosji i Ukrainy) również wzrosły do ​​wieloletnich maksimów.

Rosja ostrzegła, że ​​Amerykanie w pełni odczują „konsekwencje” sankcji ogłoszonych przez prezydenta Bidena na początku tego tygodnia. Biden przyznał, że kryzys może doprowadzić do wyższych cen benzyny, podczas gdy amerykańskie przedsiębiorstwa zostały ostrzeżone, aby przygotowały się na możliwe cyberataki. Biden powiedział, że kolejne „surowe sankcje” zostaną ogłoszone w czwartek po inwazji.

Rynki nienawidzą niepewności, a atak nadchodzi w momencie, gdy światowa gospodarka już zmaga się z wyzwaniami związanymi z pandemią w postaci gwałtownego wzrostu inflacjachaotyczny dostarczać łańcuchy i niedobory siły roboczej.

„Nastroje inwestorów były już kruche z powodu rosnącej inflacji i kierunku wzrostu stóp procentowych, ale potwierdzenie wojny i związane z nią alarmujące nagłówki wiadomości na całym świecie prawdopodobnie spowodują, że rynki akcji przejdą trudny okres dłużej niż ludzie mogą mieć wcześniej oczekiwano ”- powiedział Russ Mold, dyrektor inwestycyjny w AJ Bell, w czwartek w komentarzach przesłanych pocztą elektroniczną do The Post.

Inwestorzy uciekli w stronę bezpieczniejszych aktywów, co spowodowało gwałtowny spadek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA do 1,865%. Złoto – rosyjski towar eksportowy i bezpieczna przystań dla inwestorów – poszybowało w górę o prawie 3 procent, by handlować około 1965 dolarów za uncję.

Mimo natychmiastowej reakcji finansowej w czwartek, żaden kraj nie pochłonął większych strat niż Rosja, której główny indeks giełdowy spadł w czwartek we wczesnych godzinach rannych o około 45 procent, osiągając najniższy poziom od 2016 roku. Handel został na krótko zawieszony w związku z gwałtownym spadkiem. Rubel spadł do najsłabszego punktu od co najmniej ostatnich 10 lat, dając Rosjanom mniejszą siłę nabywczą, gdy wyjeżdżają za granicę.

Ceny ropy wzrosły od grudnia o ponad 40 procent, częściowo pod wpływem spekulacji, że Putin może przeprowadzić atak, gdy Rosja zgromadzi wojska po trzech stronach Ukrainy.

Po rosyjskiej inwazji na Krym w 2014 r. zależność Europy od rosyjskiej energii powstrzymała blok przed egzekwowaniem pewnych sankcji po obu stronach. Ale tym razem europejscy przywódcy prawdopodobnie zgodzą się, że potrzebna jest ostrzejsza reakcja i opracowują plany odzwyczajenia się od uzależnienia od rosyjskiej ropy i gazu.

Obejmuje to, w większości natychmiastowe, odłożenie gazociągu Nord Stream 2 między Niemcami a Rosją. Ale każda nowa strategia energetyczna z pewnością zajmie lata – i będzie kosztować ogromne podatników.

Analiza przeprowadzona w zeszłym tygodniu przez brytyjski bank Barclays wykazała, że ​​Europa będzie miała trudności z „zastąpieniem dużych ilości rosyjskiej ropy i gazu alternatywnymi źródłami energii w innych krajach, zwłaszcza w krótkim czasie”. Analiza banku wykazała, że ​​może to doprowadzić do racjonowania, wyższych cen i ostatecznie obniżyć wzrost PKB.

Niektóre z tych obaw były widoczne na czwartkowej giełdzie, gdzie niemiecki indeks DAX spadł jeszcze bardziej niż większość, spadając o 4,5 procent do południa. Indeks stracił ponad 14 proc. swojej wartości od początku stycznia.

Komisja Europejska Ursula von der Leyen powiedziała, że ​​blok 27 państw zbierze się później w czwartek, aby omówić nowe sankcje. Powiedziała, że ​​środki te osłabią bazę gospodarczą Rosji i jej „zdolność do modernizacji” poprzez zamrożenie aktywów tego kraju w UE i zatrzymanie jej dostępu do europejskiego rynku finansowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.