Menu




Dwa pogrzeby Zbyszka Cybulskiego. Inaczej nie dało się tego zrobić.

Kliknij, aby polubić Senioralna.TV na Facebooku
Kliknij, aby polubić czytany artykuł na Facebooku
Do otwartej jeszcze mogiły wpadło dwóch fotoreporterów i operator Polskiej Kroniki Filmowej. Tak napierał tłum na pogrzebie Zbyszka

W nocy ze środy na czwartek nad Polską szaleją śnieżyce. Na Śląsku pługi śnieżne brną w zaspach, pociągi odjeżdżają z opóźnieniem. Trudne dni dla kolejarzy. Mokry śnieg zalepia semafory. Trzeba wyciągać aparaty do wydmuchiwania śniegu, nawet miotacze ognia.

Burza śnieżna ustaje w czwartek rano 12 stycznia 1967 roku. Na dworzec w Katowicach wjeżdża nocny pociąg z Gdańska. Na oblodzony peron wysiada grupa młodych inżynierów, architektów, lekarzy. W jednej z walizek przywieźli duży budzik. Kierują się w stronę kaplicy cmentarnej niedaleko dworca.

Pociąg z Warszawy dopiero wyrusza do Katowic. W przedziałach: Daniel Olbrychski, Kalina Jędrusik, Lucyna Winnicka, Kazimierz Kutz, Aleksandra Śląska, Gustaw Holoubek, w salonce - partyjni dygnitarze.

Poprzedniego wieczora spiker w telewizji ogłosił, że uroczystości pogrzebowe znanego aktora Zbigniewa Cybulskiego, "polskiego Jamesa Deana", odbędą się 12 stycznia w Katowicach.

Nie zaznaczył, że pogrzeby będą dwa...
Więcej na temat tego wydarzenia przeczytacie tutaj