Menu




Miasto, które z dnia na dzień opustoszało

Kliknij, aby polubić Senioralna.TV na Facebooku
Kliknij, aby polubić czytany artykuł na Facebooku

Z prężnie rozwijającego się miasteczka została tylko hałda gruzu. W zrujnowanych budynkach zamieszkuje tylko jedna osoba. Do najbliższej miejscowości muszą jechać kilkanaście kilometrów.

Jadąc z Bornego-Sulinowa minęliśmy przy drodze drogowskaz „Kłomino 2,5 km”. Chcieliśmy obejrzeć to bliźniacze pod względem wielkości miasteczko. Po kilkuset metrach asfalt gwałtownie się skończył i wjechaliśmy w labirynt polnych dróg.

Wszystkie dukty krzyżowały się pod kątem prostym. Sugerowało nam to, że istniała tu kiedyś miejska infrastruktura. Ze wszystkich stron otaczały nas zasłaniające horyzont krzaki i wysokie trawy. Baliśmy się, że zabłądziliśmy. Nagle jak spod ziemi wyrósł przed nami czteropiętrowy blok bez okien i drzwi.

Gdy wysiedliśmy z samochodu usłyszeliśmy strzały, krzyki i wybuchy. Baliśmy się, że trafiliśmy w środek ćwiczeń na poligonie. Przed nami stanął oficer wojsk amerykańskich i powiedział po polsku, że wstęp na ten teren jest wzbroniony. Nie wiedzieliśmy co się dzieje.

W Kłominie od kilku lat prężnie działa grupa rekonstrukcyjna BAT z Łodzi. Organizują tutaj obozy młodzieżowe dla dzieci w wieku 12-17 lat. W opuszczonych koszarach ćwiczą się w sztuce wojennej i przestrzeganiu zasad fair play w czasie walki. Młodzież skoszarowana jest w ośrodkach wczasowych w Bornem Sulinowie. Na zajęciach teoretycznych poznają historię miasta. W praktyce stosują zasady strategii na poligonie. Jednym słowem ćwiczą jednocześnie ciało i umysł. ASG czyli Air Soft Gun, to nazwa broni na plastikowe kulki. Do złudzenia przypomina ona prawdziwe karabiny, ale służy tylko do ćwiczeń. Młodzież na obozie uczy się pracy w grupie i podstaw taktyki. Wielu uczestników od lat bierze udział w tego typu obozach.

W Kłominie takie grupy jak BAT z Łodzi, mają dużo miejsca na ćwiczenia poligonowe. Po dawnych mieszkańcach którzy w 1993 roku opuścili to miasto i wrócili do Rosji, zostało wiele opuszczonych bloków.

Na początku lat dziewięćdziesiątych Kłomino wyglądało zupełnie inaczej. Była tutaj szkoła, kino oraz sklepy. Przybywający tu nowi lokatorzy byli zauroczeni tym miejscem.

Prostopadle ułożone uliczki okalała zagospodarowana zieleń, na trawnikach stały ławeczki. Na placach zabaw bawiły się dzieci. Na jednym ze skwerków była nawet mała, działająca sezonowo fontanna.

Do dziś zachowały się tu tylko trzy poniemieckie zabudowania. Kiedy w 1945 roku Kłomino przejęli Rosjanie, wybudowali tu średniej wielkości osiedle mieszkaniowe. Kwaterowali w nim radzieccy żołnierze ze swoimi bliskimi. Powstał tutaj również nowoczesny szpital, duża kantyna połączona ze stołówką oraz kompleks garaży dla czołgów.

Opuszczając tą okolicę Rosjanie zostawili swoje mieszkania całkowicie zagospodarowane. Łazienki i kuchnie wykończone były kafelkami, na ścianach były tapety, a na podłogach parkiet. Niektóre mieszkania pozostawiono nawet częściowo umeblowane. Niestety, zanim przybyli tu pierwsi polscy lokatorzy, część sprzętów w „tajemniczy” sposób zniknęła.

Jeden z bloków gmina Bornego Sulinowa, przekazała na mieszkania socjalne. Jeszcze kilka lat temu mieszkało tutaj około dwudziestu rodzin. Dziś na dwóch piętrach mieszkają tylko dwie starsze panie oraz pracownicy gminy, przeprowadzający rozbiórkę sąsiednich budynków, które grożą zawaleniem.

Dlatego też z roku na rok liczba budynków w Kłominie maleje. Gmina nie ma wystarczających środków, by remontować pustostany. Na prywatnych inwestorów nie ma co liczyć. Nikt nie podejmuje nawet prób ratowania tych budynków. Brakuje chętnych, którzy chcieli by tutaj zamieszkać.

Borne Sulinowo, położone nad jeziorem Pile przyciąga wielu turystów. Kłomino jest mniej atrakcyjne, bo znajduje się głęboko w lesie. Niewielu turystów zapuszcza się w te nieprzystępne rejony. Taka lokalizacja przyczyniła się do tego, że to dawne, malownicze miasteczko popada w kompletną ruinę.

W miarę dobrym stanie został tylko jeden blok. W przeciwieństwie do pozostałych, ma większość okien i drzwi. Należy do prywatnych właścicieli i jest strzeżony. Dzięki temu możemy sobie wyobrazić jak pięknie wyglądało to miasteczko niespełna siedemnaście lat temu.

Jadąc przez Kłomino, widzimy ciągnącą się na długości około jednego kilometra hałdę gruzu. Za kilka lat miasta nie sposób będzie odnaleźć. Jedynym śladem po tej liczącej kilkanaście tysięcy mieszkańców miejscowości będą tylko betonowe dróżki.

Lasy między Kłominem, a Bornem Sulinowem są pełne przeróżnych budowli wojskowych, zarówno niemieckich jak i rosyjskich. Trudno do nich trafić bez pomocy miejscowego przewodnika.

Warto na taką wycieczkę wybrać się wojskowym samochodem. Auta osobowe nie dają sobie rady na piaszczystych terenach poligonu. Romuald Prus, emerytowany wojskowy opowiedział nam jak w czasach świetności wyglądały tutejsze instalacje wojskowe. Objaśnił nas również do czego służyły poszczególne elementy linii umocnień.

Na szczególną uwagę zasługują jazy na okolicznych jeziorach. W odpowiedniej chwili, w razie ataku nieprzyjaciela, miały zostać wysadzone w powietrze. Spiętrzona woda miała w znaczący sposób osłabić atak wroga.